Dyskusje religijne
#1
Cytat:Poza tym nie wiem, czy Ted widzi, że hołubiąc skrajny \"racjonalny\" monoteizm protestantów i pogaństwo jest niekonsekwentny, jednocześnie nienawidząc tego co pośrodku (katolicyzm) Tongue Taki mały troll.

Nie hołubię protestantyzmu, a jedynie uważam go za mniejsze zło w porównaniu do katolicyzmu. Coś z 5 lat temu miałem taką zajawkę, żeby się konwertować na protestantyzm, czytałem wówczas wiele artykułów o błędach doktrynalnych katolicyzmu i o protestantyzmie który się ich (przynajmniej częściowo) pozbył. Ale doświadczenie nauczyło mnie, że każda religia (w większym lub mniejszym stopniu), jak twór subiektywny (kulturowo) i irracjonalny, ze swej natury jest ułomna i skazana na błędy dogmatyczne, doktrynalne i przede wszystkim logiczne. Poza tym odstraszyła mnie protestancka etyka pracy (jestem zadeklarowanym leniem XD), purytańska surowość, tzw. czarna pedagogia i fakt, że protestantyzm (wbrew temu co wcześniej sądziłem) jest mniej wolnościowy nawet od katolicyzmu, zwalczając indywidualizm i kładąc duży nacisk na wspólnotowość, co jest szczególnie widoczne w luteranizmie starej szkoły, kalwinizmie, baptyzmie, czy mormonizmie. Inna sprawa, że lekko przerażały mnie radykalne poglądy Lutra, między innymi odnośnie Żydów. Więc nie, nie aprobuje protestantyzmu. Od katolicyzmu jest lepszy w tej kwestii, że nie popełnia tak rażącej hipokryzji, trzymając się w miarę swojej świętej księgi, biblii (choć nie jedzą koszernie jak to zarządził Bóg Izraela i wierzą w niebiblijną trójcę), nie oddają czci ludziom (papieże, biskupi, święci, beatyfikowani - niemal jak Bogowie z krwi i kości, tutaj na ziemi, dla ułomnego ludku) i nie są zelżeni od zewnętrznego ośrodka władzy politycznej (Watykan). Jednymi słowy protestantyzm to mniejsze zło, bo nie uwłacza aż tak ludzkiej godności i ludzkiemu rozumowi jak to czyni katolicyzm, ale to wciąż irracjonalizm i wciąż wiara w żydowskiego boga (nie jestem antysemitą, ale sprzeciwiam się żydowskiej supremacji kulturowej której przejawem jest według mnie wszechobecna dominacja religii Judeo-chrześcijańskich). Z kolei neopogaństwo popieram właśnie z powodu stanowienie przezeń przeciwwagi wobec supremacji religii Jahwicznych. Poza tym, mitem jest stwierdzenie, jakoby pogaństwo uosabiało w czystej postaci bałwochwalstwo i zabobon (a przynajmniej w odniesieniu do niektórych jego odłamów), co zasugerowałeś twierdząc, że hołubię dwie skrajności a zwalczam to co jest po środku. Nie podam dokładnego źródła, bo już tego zwyczajnie nie pamiętam, ale w jakiejś kronice było opisane jak podczas chrystianizacji Polan, część pogańskiej elity państwa Mieszka, sprzeciwiała się nowej wierze oskarżając ją o zabobon. Słowińskie pogaństwo, podobnie jak zreformowane pod wpływem neoplatonizmu i pitagoreizmu pogaństwo helleńskie, były w swej filozofii i wizji świata bardzo racjonalistyczne i "rozumowe", a już na pewno bardziej od ówczesnego chrześcijaństwa. Pogańscy kapłani byli bardzo często bardziej badaczami natury, człowieka i kosmosu, niż typowymi klerykami od machania kadzidełkami i intonacji świętych wierszyków. Powiązanie pogaństwa z zabobonem, co widać nawet w genezie jego nazwy (bodajże pagus to po łacinie - lud, chłopstwo), wiąże się z późniejszymi czasami, kiedy faktycznie wytępiono pogańskie elity, a niedobitki zachowały się jedynie po wsiach i mocno tą wiarę zmutowały.?
Odpowiedz
#2
Pozwoliłem sobie podzielić temat.
Odpowiedz
#3
Podział na akapity tanio sprzedam. Na wagę.
Odpowiedz
#4
Cytat:Trzymanie w kościołach zwłok to nie jest natomiast nic dziwnego. Poza katakumbami trzyma się raczej wyłącznie Świętych, ale mogli sądzić, że umarli są męczennikami i wtedy ich zachowanie jest całkiem zrozumiałe.

A teraz przeczytaj jeszcze raz dokładnie to co wcześniej napisałem.

Cytat:Maronici też są kanoniczni, a w czasie pierwszej wojny domowej w Libanie robili sobie trofea z ludzkich części ciała trzymanych w słojach wypełnionych formaliną i trzymali je niekiedy w podziemiach kościołów.

Załapałeś o co chodzi? Trofea, doczytałeś to słowo? Te trofea robili sobie z ciał zabitych Palestyńczyków i innych muzułmanów, czyli ze swoich wrogów, więc raczej nie mogli ich traktować jako relikwie "męczenników". O okrucieństwie Maronitów było między innymi pobieżnie wspomniane w genialnym filmie "Walc z Baszirem", choć i tak było to opisane w dużym skrócie i nie oddawało w pełni obrazu sadyzmu tych ludzi. Chorwaccy Ustasze z kolei używali krwi pomordowanych Serbów i Bośniaków zebranej do misek, na mszach w kościołach katolickich. Ta praktyka nie ograniczała się jedynie do Ustaszy i Maronitów, więc nie masz racji że w kościołach trzymano tylko szczątki świętych i pochowanych w katakumbach.


Cytat:W Opus Dei również nie ma nic niezwykłego.

Życie w odosobnionych komunach części członków OD (bodajże tzw. numerariuszy) i ich izolacja od świata, podziemna działalność, udział w ruchu masońskim (mimo, że jeden z papieży ewidentnie zabronił katolikom przystępowania do masonerii i uznał ją za wroga kk) i fakt, że stanowią swoisty kościół w kościele, nie są według ciebie niczym niezwykłym? Skoro tak, to ja nie mam pytań.


Cytat:Sedewakantyzm nie ma najmniejszego związku z tym co napisał w opisie partii Szmer.

A czy ja mówię, że SMOK ma jakiś związek z sedewakantyzmem? Nie, ale jest tak samo dziwny i radykalny. Czyż życie w odizolowanych, sekciarskich komunach, nie jest dziwne i radykalne?


Cytat:Trzymanie w kościołach zwłok to nie jest natomiast nic dziwnego.

Dla katolików to może i owszem. Dla normalnych ludzi jest to jednak co najmniej niepokojące. Tak jak kłanianie się uschniętemu napletkowi, rzekomo sprzed 2 tyś lat, mnożącym się przez pączkowanie fiolkom z krwią papieża itp. dziwactwa.
Odpowiedz
#5
Ted, napiszę to raz: jak znajdziesz kogoś, komu się chce przegadywać z tobą o religii, to idź z tym do odpowiedniego tematu w odpowiednim dziale. Takie śmieci będę w przyszłości kasował bez uprzedzenia.

Kłódka do czasu, aż Szmer tego nie przeniesie.
Odpowiedz
#6
Myślałem że piszesz o jakiś praktykach religijnych, a nie o jakimś zdziczeniu wojennym. To nie ma związku z katolicyzmem.

Istotą pomysłu powołania Opus Dei był brak izolacji od świata i tak zwanego podwójnego życia. Polega to na byciu katolikiem zawsze i wszędzie. Szczególnie w pracy i życiu społecznym. Nie ma więc zamkniętych od świata komun, czyli w nomenklaturze kościelnej zakonów klauzulowych Opus Dei. Są jedynie osoby żyjące w celibacie i mieszkające w ośrodkach Opus Dei. Te ośrodki są otwarte, a ludzie w nich mieszkający normalnie udają się rano do pracy tam gdzie są aktualnie zatrudnieni. Podziemne działalności i infiltrowanie masonerii to są raczej jakieś bajeczki pewnie z "Faktów i Mitów", lub jakiejś kolejnej durnej publikacji wydawnictwa "Amber".

Z całej tej historii najbardziej mnie martwi, że nie zrozumiałeś ciekawego filmu "Walc z Baszirem".
Odpowiedz
#7
Cytat:Nie ma więc zamkniętych od świata komun, czyli w nomenklaturze kościelnej zakonów klauzulowych Opus Dei. Są jedynie osoby żyjące w celibacie i mieszkające w ośrodkach Opus Dei. Te ośrodki są otwarte, a ludzie w nich mieszkający normalnie udają się rano do pracy tam gdzie są aktualnie zatrudnieni.

I większość, jeśli nie całość swoich zarobków oddają Opus Dei. A z tym "otwarciem" ośrodków OD to też nie taka sielanka. Wychodzić do pracy, rezydenci mogą, ale mają obowiązek meldowania się w określonych godzinach, a ludzie z zewnątrz nie mają tam wstępu, chyba że za przepustką której też nie każdy lepszy człowiek z ulicy otrzyma.


Cytat:Podziemne działalności i infiltrowanie masonerii to są raczej jakieś bajeczki

Nie powiedziałem że infiltrują masonerię, bo to by sugerowało że masoneria jest ich wrogiem, ale że są częścią masonerii, lub co najmniej organizacją paramasońską, czyli wzorującą się na masonerii.


Cytat:to są raczej jakieś bajeczki pewnie z "Faktów i Mitów", lub jakiejś kolejnej durnej publikacji wydawnictwa "Amber".

Oczywiście, bo kto nie z nami to be, komuchy, żydy, propaganda, kłamstwa, a kto z nami to cool, cacy, same fakty i cała prawda. Myślę że pewnie nie czytałeś nigdy "Faktów i Mitów", a takie wnioski wysuwasz na podstawie nieuzasadnionego uprzedzenia przez sam fakt tego, że są po innej stronie barykady i tylko dlatego. Ja też kiedyś byłem sceptyczny co do FiM'u bo nasłuchałem się tej propagandy medialnej jakie to tam są kłamstwa i stek bzdur, bo nie mówią pochlebnie na kastę różowych jarmułek, a gdy sam zabrałem się do lektury i zacząłem zdobyte tam informacje weryfikować, zauważyłem coś zupełnie odwrotnego. Jako antykatolik, nawet ja (a raczej zwłaszcza ja) staram się weryfikować prawdziwość zdobywanych informacji o niepochlebnej dla kk treści, bo jestem świadom że takie kłamstwa i naciągane fakty jeszcze gorzej robią sprawie zwalczania kk, niż milczenie na jego temat, bo gdy apostaci przechwycą takie oparte na kłamstwie i naciąganiu faktów ataki na swoją korporację, to mogą to wykorzystać w swojej propagandzie i pogłębianiu "syndromu oblężonej twierdzy" wśród wiernych. Oczywiście jak w każdej gazecie zdarzają się artykuły lepsze i gorsze, bo i redaktorzy są różni, a i naczelny nie upilnuje nigdy by wszyscy byli w 100% rzetelni i uczciwi, ale jednak FiM trzyma ten poziom rzetelności i jakości artykułów, i mówię to z perspektywy osoby która sama kiedyś FiM krytykowała.


Cytat:Z całej tej historii najbardziej mnie martwi, że nie zrozumiałeś ciekawego filmu "Walc z Baszirem".


A tego to akurat nie wiesz, bo dawałem sprawozdanie z krótkiego fragmentu tego filmu który akurat odnosił się do poruszanego tematu, a nie odnosiłem się do całości filmu razem z jego fabułą i przesłaniem. Ale chociaż zgadzamy się co do tego że to dobry film Tongue
Odpowiedz
#8
Nie chcę przeciągać tematu więc to mój ostatni wpis, ale na kilka kwestii odpowiem:

Ośrodki są otwarte w tym sensie że każdy kto w nich mieszka może tam zaprosić kogo chce. Natomiast w każdym tego typu miejscu istnieje program dnia (a nie meldowanie się) dokładnie tak jak w domach rekolekcyjnych. Osobiście byłem kilka razy w domach rekolekcyjnych i jest to bardzo pomocne do zorganizowania tak czasu, by można było wypełnić wszystkie ważne rzeczy w czasie tego czasu. Sam przyjąłem praktykę zasypiania i wstawania o tych samych porach, oraz spożywania posiłków o ustalonych porach.

Opus Dei nie jest związana z masonerią, choć jakieś minimalne podobieństwo strukturalne istnieje, ale jest ono dość mocno przesadzone, gdyż w Hiszpanii po pierwsze była to organizacja antymasońska.

Cytat:Myślę że pewnie nie czytałeś nigdy "Faktów i Mitów",
Ja akurat lubiłem czytać różne takie głupotki głównie w celach humorystycznych. Stety/Niestety teraz skupiam się na wiarygodnych wydawnictwach.
Odpowiedz
#9
Cytat:Ośrodki są otwarte w tym sensie że każdy kto w nich mieszka może tam zaprosić kogo chce. Natomiast w każdym tego typu miejscu istnieje program dnia (a nie meldowanie się) dokładnie tak jak w domach rekolekcyjnych.

Byli numeraliusze którzy uciekli z OD dawali jakoś zupełnie inne świadectwo. Ale nie będę już drążył tematu, ja w każdym bądź razie za żadne skarby świata nie chciał bym się znaleźć w takim "otwartym" ośrodku. Już chyba wolał bym nocować w kolektywie robotniczym Appla w Chinach.


Cytat:Opus Dei nie jest związana z masonerią, choć jakieś minimalne podobieństwo strukturalne istnieje, ale jest ono dość mocno przesadzone, gdyż w Hiszpanii po pierwsze była to organizacja antymasońska.

To że kolaborowali z Franko, a założyciel Opus Dei, Josemaria Escriva, osobiście z nim listownie korespondował i popierał jego politykę, niczego jeszcze nie znaczy. Powszechnie wiadomo że Frankiści zwalczali masonerię, a Opus Dei było u Franko w łaskach co mogło by zaprzeczać jego masońskim konotacjom. Jednak z masonerią sprawa jest trochę bardziej złożona niż się to większości ludzi, którzy jedynie liznęli temat, wydaje. Masoneria dzieli się na białą i czarną, na masonerie regularną i nieregularną, ryt uznany i ryt nieuznany, to jest szereg rozmaitych organizacji zwykle odwołujących się do wspólnych korzeni i struktur organizacyjnych, ale nie będących frakcją jednolita i często ze sobą konkurujących.


Cytat:Ja akurat lubiłem czytać różne takie głupotki głównie w celach humorystycznych.

Tak jak mówiłem, co nie nasze to be, kłamstwa, głupoty, bzdury, żydy, lewaki, komuchy. Ja jakoś po lekturze FiM nie odniosłem wrażenia żeby było w tym coś śmiesznego, a wiele rzeczy opisanych w tym tygodniku zweryfikowałem potem w oparciu o inne źródła i jakoś w znacznej mierze okazały się zgodne z faktami. Ale wiadomo... tresura apologety robi swoje...


Cytat:Stety/Niestety teraz skupiam się na wiarygodnych wydawnictwach.

Czyli "Niedziela", "Gość Niedzielny", "Dziennik Polski" i pisma z wydawnictwa pana Leszka Bubla?


Cytat:Nie chcę przeciągać tematu więc to mój ostatni wpis, ale na kilka kwestii odpowiem:

Nawet nie żywię nadziei że cie z błędu wyprowadzę, ale po prostu nie mogłem tych kwestii zostawić niedopowiedzianych, więc w sumie z mojej strony też już basta.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości